Wigilia 2006
Co tu dużo mówić. W końcu nadeszły święta. Czy je lubimy, czy nie – mają w sobie coś niesamowitego. Urzeka mnie atmosfera tych świąt. W tym roku spotkaliśmy się na wigilii w domu Leszka i Kasi w najliczniejszym chyba w ostatnich latach gronie. Było nas w sumie 18 osób.
Kasia stworzyła w swoim domu niesamowitą atmosferę.


Nasze wspaniałe Mamy zabrały się za ostatnie przygotowania:

Czasem zaganiały do pracy jeszcze kogoś.

W końcu rozpoczęliśmy. Klasycznie – najpierw była modlitwa a potem dzielenie się opłatkiem i życzenia:



W końcu zasiedliśmy przy stole, delektując się wszystkimi wigilijnymi specjałami. Była więc kutia, barszcz z uszkami, kilka gatunków ryb i niesamowity przekładaniec tostowo-tuńczykowy autorstwa mojej bratowej Asi.



Na koniec przyszedł oczywiście czas na prezenty. Było ich cała masa, ale najbardziej nietypowy prezent dostali od nas gospodarze: Kasia i Leszek :D Jest to mała – 8 tygodniowa suczka owczarka niemieckiego, którą tydzień temu kupiliśmy razem z Asią na giełdzie w Gorzowie, a którą przez tydzień ukrywaliśmy w garażu Janka :D

Dla mnie Mikołaj przyniósł „Echo” Davidoff’a oraz wspaniały, 2-gigowy pendrive EMTEC :D
























