Archiwum kategorii ‘Przemyślenia’

Opublikowane 27 lutego, 2011 przez Wojtek

Za wszystko dziękujcie…

W Liście do Tesaloniczan Apostoł Paweł umieścił tytułową zachętę do dziękowania Panu Bogu za wszystko. Myślałem o tym w trakcie ostatniej drogi do pracy. 50km w jedną stronę, zima nie zima, śnieg, mgła… 40 tyś. km zrobione w niecałe 2 lata. O jak ja bym chciał znowu pracować w Dębnie, wstawać 7:45 i spacerkiem chodzić do pracy. Ale tak nie jest. Jak to mówią nasi południowi sąsiedzi – to se ne vrati :)

Kiedy nie skupiam się na trudnościach i zdobywam się na to, by rzeczywiście dziękować Panu Bogu za wszystko – za kolejny dzień, za to, że mam pracę do której mogę jechać, że jestem w stanie spełnić się jako facet i utrzymać swoją rodzinę – Pan Bóg otwiera mi oczy i pozwala dostrzegać rzeczy piękne w tej mojej codziennej, znanej już niemal na pamięć drodze.

To zdjęcie dedykuję Towarzyszom tych codziennych 50km porannych i popołudniowych wycieczek. Po kliknięciu otworzy się większy format.

Opublikowane 2 lipca, 2010 przez Wojtek

Nie zagłosuje na Jarka… bo Polska jest najważniejsza.

Nigdy jeszcze nie zajmowałem się polityką na blogu. Piszę głównie o fotografii, trochę o życiu, o moich duchowych przekonaniach. Polityki jest dość wokół (choć nie ukrywam, że się nią interesuje). Ale zdarzyło się, że w ciągu kilku ostatnich dni obejrzałem Wiadomości w TVP. Te przed środową debatą i te dzisiejsze – ostatnie przed ciszą wyborczą. Z ekranu Jedynki polało się tylko jadu na Bronisława Komorowskiego i na rząd Donalda Tuska, że nie wytrzymałem. To jest karygodne i wielce żenujące, że telewizja, która mieni się publiczną i utrzymywana jest z publicznych pieniędzy jest tak nieobiektywna i bezczelnie wykorzystywana przez kierujący nią PiS do zwalczania i oczerniania przeciwników politycznych.

Jedna z niezależnych instytucji monitorująca media publiczne stwierdziła ostatnio (tu link), że w ciągu ostatniego czasu z anteny TVP nie powiedziano ani jednego dobrego słowa o Bronisławie Komorowskim i ani jednego złego słowa o Jarosławie Kaczyńskim. To świadczy źle o „publicznej” telewizji.

Dlatego pozwalam sobie i ja zabrać dziś głos. Zanim nastanie cisza wyborcza chciałbym zacytować wiersz, który krąży ostatnio po polskim internecie. Jego autorstwo przypisuje się Wojciechowi Młynarskiemu. Ten wiersz oddaje wszystko, co skłania mnie tego by „nie zagłosować na Jarka”.

Nie jestem już żaden smarkacz,
Łeb mam pokryty siwizną.
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo zbyt cię kocham, Ojczyzno!

Niejeden ciężar na barkach
Dźwigałem, znosiłem trudy.
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo dość mam kłamstw i obłudy.

Gdy spytasz mnie, niedowiarka,
Dlaczego? Wyznam ci szczerze:
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo w żadną zmianę nie wierzę.

Skąd wiem, że wybór niedobry?
Nie wierzę w zmiany oblicza,
Bo nie chcę powrotu Ziobry
I teczek Macierewicza.

Bo nie chcę mieć Prezydenta,
Co straszy gejem i Żydem,
Co w każdym widzi agenta,
I może zaszczuć jak Blidę.

Na Jarka nie oddam głosu
Za czasy, gdy był premierem,
Za ten upadek etosu,
I koalicję z Lepperem.

Za to, co wciska ludowi,
Na co pozwala i sprzyja,
Za to, co pisze Sakowicz
I głosi Radio Maryja.

Za sieć podsłuchów i haków,
Wydanie walki elitom,
Za to, że skłócił Rodaków,
Za IV Rzeczpospolitą.

Dziś w duszy mej zakamarkach
Odkrywam decyzji sedno:
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo nie jest mi wszystko jedno.

Wybaczcie drwinę i sarkazm,
Odporność z wiekiem się zmniejsza.
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo Polska jest najważniejsza!

Modlę się do Pana Boga w niebie, który los naszego kraju trzyma w Swoich dłoniach, by dał nam prezydenta, który będzie godził a nie dzielił, który będzie współpracował z rządem a nie rzucał mu kłody pod nogi. Który w końcu będzie osobą szczerze wierzącą i wobec zalewu demoralizacji i pogaństwa stanie w obronie wartości, które są najważniejsze i na których wyrosła Europa i większość tego świata -tj. wartości biblijnych, chrześcijańskich.

Opublikowane 31 lipca, 2009 przez Wojtek

Woodstock czyli… komu zabrakło na waciki ??

Dzięki uprzejmości Biura Promocji UM-Dębno otrzymaliśmy wraz z dwoma kolegami z koła fotograficznego także w tym roku akredytację portalu miejskiego na Przystanek Woodstock. Niestety wczoraj, w biurze prasowym Przystanku, gdzie poszedłem po odbiór akredytacji, spotkała mnie niemiła niespodzianka. Okazało się, że Pan Jurek i jego Fundacja każą sobie w tym roku płacić mediom za możliwość pracy na Woodstocku. Dla większych redakcji opłata nie będzie zapewne problemem – 100zł za redakcję (w tym są 2 osoby), 50zł za każdą kolejną osobę. Ale dla mniejszych redakcji i takich wolnych strzelców jak my jest to wydatek niekoniecznie niezbędny. Nie zarabiamy na naszych zdjęciach czy reportażach – chcemy po prostu – robiąc to, co lubimy – wzbogacić nasz miejski portal o ciekawe materiały. Dlatego nie rozumiem tych opłat, zwłaszcza, że (o ile się orientuje) przez poprzednie 14 edycji Przystanku ich nie było. Nie wspomnę już o tym, że obecność mediów w Kostrzynie to dla Woodstocku ogromna (w większości darmowa) reklama. Czyżby komuś zabrakło na waciki ??

Bez akredytacji też można robić zdjęcia – i owszem. Tyle tylko, że trzymając w rękach każdy sprzęt foto lepszy od małpki stajemy się od razu obiektem ataków pokojowego patrolu, który ma za zadanie pilnować, by „niechciany materiał” nie wydostał się z przystanku. Rozwiązaniem jest oczywiście akredytacja, ale za tą trzeba przecież zapłacić. I kicha :((

Tagi: ,

Opublikowane 13 stycznia, 2009 przez Wojtek

Bóg jest łaskawy

Jechałem dziś na 7 rano do pracy, co oznacza bardzo wczesne wstawanie. To z kolei przełożyło się dziś na nie za bardzo optymistyczne nastawienie do życia, zwłaszcza, że w ostatnim czasie przeskrobałem to i owo na kilku płaszczyznach swojego życia. Czułem się więc generalnie do …. Mimo to zdobyłem się pod koniec drogi na odwagę, by zwrócić się do Boga w krótkiej modlitwie. Chciałem przeprosić Go za moje ostatnie zachowanie i prosić, by mnie zmienił, bo mi samemu jakoś nie za bardzo to wychodzi. Byłem akurat za ostatnią wioską przed Rzepinem. Tam zaczyna się taka dłuuuga prosta, na której rozwija się spore prędkości. Ja też nie wlokłem się żółwim tempem. Ponieważ zobaczyłem przed sobą tylne światła jakiegoś marudera, postanowiłem go wyprzedzić. Dojeżdżałem do niego, gdy  zauważyłem, że mocno hamuje. Po chwili zrozumiałem dlaczego – przez drogę przelatywało małe stado saren.

Zaliczyłem ostre hamowanie. Gdyby nie ten „maruder” przede mną  – walnął bym w te sarny z pełną prędkością. Zrobiło mi się miękko. W tym momencie odniosłem wrażenie, jak gdyby Pan Bóg  w ciszy mojej fiestki mówił do mnie: kocham Cię pomimo twoich słabości i wad i troszczę się o ciebie.
Wierzcie lub nie, ale ja wiem, że Bóg jest i chce być dobry i okazywać swoją łaskawość, dobroć, miłość każdemu. My tylko musimy zaprosić go do naszego życia.

Tagi: ,

Opublikowane 7 października, 2008 przez Wojtek

A dlaczego by nie wierzyć ??

Usłyszałem ostatnio w radio, że kościół anglikański postanowił przeprosić pośmiertnie  Darwina za krytykę jego teorii ewolucji. Uznano, że nie jest ona do końca tak zła i  że może być powiązana z biblijnym opisem stworzenia świata przez Boga. W podobnym tonie wypowiedział się także kościół katolicki ustami jednego z członków Kongregacji  Doktryny Wiary.

Pamiętam podobną dyskusję na temat przejścia Izraelitów przez Morze Czerwone.  Biblijny przekaz opisuje je jako spektakularne wydarzenie: Bóg sprawił, że wody morza  rozstąpiły się i lud przeszedł po dnie suchą stopą. Oczywiście dzisiejszy świat już sobie to spektakularne zjawisko wytłumaczył – to nie było Morze Czerwone, tylko „morze trzcinowe”, które sięgało do kostek i tak oto udało się Izraelitom przez nie  przejść. Można by prowadzić godzinne dyskusje jak było naprawdę, które i tak prawdopodobnie może nie przekonały by sceptyków. Ale trafiłem ostatnio w Biblii na fragment, który moim zdaniem rzuca na to zagadnienie bardzo jasne światło. Czytając ostatnio księgę Jozuego trafiłem na fragment opisujący wysłanie zwiadowców do Jerycha. Jak wiadomo – zwiadowców przyjęła i ukryła nierządnica (czyli innymi słowy – prostytutka) imieniem Rachab. W księdze Jozuego zanotowano taką oto wypowiedź Rachab do izraeslkich zwiadowców:

Zanim ci mężowie ułożyli się do snu, ona wyszła do nich na dach i rzekła do nich: Wiem, że Pan dał wam tę ziemię, gdyż padł na nas strach przed wami i wszyscy mieszkańcy tej ziemi drżą przed wami. Słyszeliśmy bowiem, że Pan wysuszył przed wami wodę Morza Czerwonego, gdy wychodziliście z Egiptu, i co uczyniliście obu królom amorejskim po tamtej stronie Jordanu, Sychonowi i Ogowi, których obłożyliście klątwą na zagładę. A gdy to usłyszeliśmy, zwątpiło serce nasze i wszystkim zbrakło wobec was odwagi, gdyż Pan, Bóg wasz, jest Bogiem w górze na niebie i w dole na ziemi.

Ks. Jozuego 2, 8-11

Czy na kimkolwiek zrobiło by wrażenie przejście ludzi przez bajorko głębokie po kostki ? Zdecydowanie nie ! Przejście Izraela przez Morze Czerwone musiało być wydarzeniem tak spektakularnym, że wieść o nim rozeszła się po okolicy i narody z przerażeniem rozważały – kim jest ten potężny Bóg, który takie rzeczy czyni dla swojego ludu ??
Zastanawiam się gdzieś w sobie – co sprawia, że tak trudno jest nam przyjąć to, że Bóg nie tylko istnieje ale jest czynny w działaniu, a przez to wszystko to, co mówi o Nim Biblia jest prawdą ?!  Wychowanie ?? Szkolnictwo, które zaprasza religię do szkół a jednocześnie wkłada nam do głów nie potwierdzoną teorię, która wmawia nam małpy za przodków ??

Co by to nie było – skutkuje tym, że przyjmując naukowe teorie na wytłumaczenie biblijnych prawd odzieramy w naszych własnych oczach Boga z mocy, przez co sami jej nie doświadczamy. A postawionym przez Pana Boga warunkiem, „czerwona pigułką”, która otwiera nam świat cudów i Bożej mocy jest jedno słowo: wiara. Dziesiątki razy w Biblii pada warunek: „uwierz, a stanie Ci się…”; „tym, którzy wierzą” albo: „jeżeli w sercu uwierzysz”… W ostatnim rozdziale Ewangelii wg świętego Marka zapisano jedne z ostatnich słów Pana Jezusa:

Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony. A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą,  węże brać będą, a choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją.

Ew. Marka 16, 16-18

Nie musimy wypełnić nie wiadomo jak ciężkich warunków, by znaleść się w Bożych, Ojcowskich ramionach, by doświadczyć od Niego pocieszenia, podniesienia, uzdrowienia . Musimy tylko uwierzyć Bogu i temu, co On w swoim słowie powiedział. A powiedział proste słowa:

Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz. (10) Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu. (11) Powiada bowiem Pismo: Każdy, kto w niego wierzy, nie będzie zawstydzony.

List do Rzymian 10,9-11

Ja wierzę, że Biblia jest prawdziwym Słowem Bożym. Nie potrafię do końca zrozumieć wszystkiego, ale w ciągu ostatnich kilkunastu lat, od momentu, gdy zaufałem i uwierzyłem Bogu wiem jedno: wolę wierzyć nie rozumiejąc wszystkiego niż tłumaczyć sobie Boga naukowo i nie doświadczać Jego miłości i mocy w swoim życiu.

Więc: zdecydowanie wierzyć :) Na naukowe poznanie przyjdzie czas potem. Apostoł Paweł napisał w liście do Koryntian: „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.” Wierzę, że gdy po odejściu z tego świata stanę przed Bogiem, on da mi zrozumieć i to jak powstał świat i wiele innych rzeczy, które próbuje na siłe wytłumaczyć dzisiejsza nauka :)

Related Posts with Thumbnails

Tagi: ,