Archiwum kategorii ‘Przemyślenia’

Opublikowane 12 luty, 2008 przez Wojtek

Bóg jest artystą

Od poniedziałku znowu dojeżdżam do Rzepina. Jest sporo minusów, ale i plusów takiego stanu rzeczy. Do plusów należy na pewno to, że co dzień rano, mniej więcej w porze wschodu słońca, przejeżdżam przez teren parku narodowego „Ujście Warty”. Co tam się dzieje rankiem, to czasem trudno opisać. Wczoraj zastałem cudowny wschód. Wszędzie unosiła się mgiełka, a leniwie wschodzące słońce malowało świat wokół w specyficznych, zimowych barwach. Nie wytrzymałem i mimo późnej pory zatrzymałem się na moście na Wartą by rzucić okiem i obiektywem na okolicę.

Niesamowicie urokliwe obrazy, których uroku niestety często nie potrafię oddać na zdjęciach, ukazały się moim oczom wzdłuż drogi na Górzycę. Na polach i nadodrzańskich bagienkach nisko słaniała się mgła, poprzez gęste chmury z lepszym lub gorszym skutkiem przebijało się słońce. Na to wszystko nałożyły się setki ptaków (min, gęsi), które kluczami przelatywały nad drogą i fruwały nad polami tocząc zacięte spory o żer. Żałowałem, że muszę jechać do pracy, ale poranek był i tak pełen wrażeń.

Jednak najbardziej tego rana zachwyciło mnie coś innego. Po drodze tankowałem na Shellu, przy wyjeździe na Słońsk/Górzycę. Stacja zlokalizowana jest blisko rozlewiska Warty. Gdy stałem przy dystrybutorze usłyszałem charakterystyczny szum i znad Warty uniosło się w górę stadko kilku (5-6) łabędzi, które majestatycznie przeleciały nisko, przed moimi oczami. Zamurowało mnie. Widok był tak niesamowity, ptaki, choć oglądane w stawach i parkach wydają się pospolite – w locie wyglądały tak dostojnie, że automatycznie przyszło mi na myśl tylko jedno skojarzenie: Bóg, który to wszystko stworzył jest artystą. I jeśli tylko mu na to pozwolimy , jest w stanie zachwycić każdego. Często wystarczy tylko oderwać się od codziennej pogoni za wiatrem i otworzyć szeroko oczy. I nie tylko zachwycić, ale i dać siebie bliżej poznać. W Nowym Testamencie, w Liście do Rzymian możemy przeczytać:

(19) Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. (20) Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem(…)

List do Rzymian, 1, 19-20

Lubie oglądać świat i delektować się jego pięknem. Lubie otwarte przestrzenie. Lubie modlić się na polach i łąkach – mam wtedy wrażenie bliskości Boga i intymności. Wiem, że jesteśmy wtedy tylko On i ja.

Tagi: ,

Opublikowane 19 grudzień, 2007 przez Wojtek

Idą Święta…

Idą Święta – trąbi o tym wszystko dookoła. Marketingowcy są w szczycie „sezonu”, psycholodzy w mediach rozprawiają o tym, że ów „sezon” zaczyna się co roku coraz wcześniej. Ale społeczeństwu to chyba specjalnie nie przeszkadza – ganiamy po sklepach, buszujemy po Allegro itp. by „zdążyć”. Tylko… zdążyć na co ?? Od jakiegoś czasu obserwuje, jak te najcudowniejsze, najbardziej ciepłe w roku święta zatracają swój sens.

Kto z nas w trakcie przedbożonarodzeniowej pogoni zadał sobie pytanie – o co tu chodzi ?? A kto robi to w trakcie świąt ? Gdy czytam świąteczne kartki i maile, jakie co roku o tej porze lądują w naszej firmowej poczcie zauważam, że świętujemy dla… świętowania. Bo miło, bo fajnie, bo kolorowo. Że 2000 lat temu narodził się Ktoś, kto – jak napisał natchniony autor w liście do Filipian:

istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej.

 

List do Filipian 2; 6-8

Sam Pan Jezus o swoim przyjściu na świat powiedział:

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.

Ewangelia Jana 3; 16-17

O tym w ferworze przedświątecznej gorączki mało kto dziś pamięta. A przecież to był dzień, który zmienił bieg historii ludzkości. Jak napisano w cytowanym fragmencie z Jana – Bóg posłał swojego jedynego Syna na świat – poprzez narodzenie z kobiety – aby świat zbawił. Od czasu Mojżesza ludzie próbowali podobać się Bogu. Wierzę, że każdy z nas miał przynajmniej jedną taką chwilę w życiu, gdy chciał być dobry, uświadamiał sobie obecność Boga i chciał się Jemu podobać. Ale ponieważ własnymi siłami nie jesteśmy w stanie tego osiągnąć – Bóg posłał swojego Syna, by poprzez swoją śmierć na krzyżu poniósł karę za nasze grzechy. Już w Starym Testamencie natchnieni Duchem Świętym prorocy przepowiadali to, co będzie się wiązało z przyjściem Jezusa. Prorok Izajasz zapisał w swojej księdze słowa, które wyraźnie określają powód, dla którego Pan Jezus miał przyjść na ziemię:

 

Lecz on nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie. A my mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony. Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni. Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył, a Pan jego dotknął karą za winę nas wszystkich.

 

Znęcano się nad nim, lecz on znosił to w pokorze i nie otworzył swoich ust, jak jagnię na rzeź prowadzone i jak owca przed tymi, którzy ją strzygą, zamilkł i nie otworzył swoich ust. Z więzienia i sądu zabrano go, a któż o jego losie pomyślał? Wyrwano go bowiem z krainy żyjących, za występek mojego ludu śmiertelnie został zraniony.

Ks. Izajasza 53:2-8

Czasami zastanawiam się, czy prorok Izajasz do końca rozumiał, w jak potężne rzeczy dał mu Bóg wgląd na kilka stuleci przed przyjściem Pana Jezusa.

Dlatego dla mnie Boże Narodzenie to okazja do przypomnienia sobie tego, że Bóg mnie kocha. Że jest dobry i łaskawy. Że jestem dla Niego cenny, ponieważ mam wartość życia Jego Syna. I że pragnie przygarnąć wszystkich do siebie. Ale większość z nas jak gdyby tego nie zauważała. Szykujemy się na święta, ale wygląda to tak, jak gdybyśmy z ogrooomną pompą szykowali się do obchodów urodzin kogoś bardzo bliskiego (spójrzcie na ten rozmach i przepych). Ale gdy nadchodzi dzień urodzin – w ogóle się do Szacownego Jubilata nie zwracamy. Zachowujemy się tak, jak gdyby w ogóle nie istniał!!! Możemy to sobie wyobrazić w naszych ludzkich relacjach ?? A jednak dzieje się to w naszej relacji z Bogiem.

Nie jestem przeciwnikiem świąt – lubię je. Ale życzę wszystkim, abyśmy najpierw pomyśleli o Jubilacie – Panu Jezusie, którego urodziny są powodem, dla którego na te kilka dni zwalnia cały świat – a dopiero potem zajęli się świętowaniem.

Życzę wszystkim wesołych świąt narodzenia PANA JEZUSA. Niech będą inne i wniosą do naszego życia wartości inne niż tylko materialne.

Opublikowane 27 wrzesień, 2007 przez Wojtek

Przeprowadzka

Pierwszy był szampon. Aga kupiła go podczas jednych ze wspólnych zakupów w Tesco. A w zasadzie kupiła 2 spore szampony. Po co jej tyle tego – zastanawiałem się po cichu. Przy kasie drugi szampon wylądował w moich zakupach. „Weź go do domu” – powiedziała- „na później”. To była pierwsza z rzeczy Agnieszki jaka wylądowała na stały pobyt w moim domu. A dziś… Dzisiaj miała miejsce inwazja, którą przyrównać można chyba do słynnego D-Day, gdy tysiące alianckich żołnierzy uderzyło na plażę Normandii. Do ataku o miejsce w szafach i na półkach ruszyły, przywiezione przeze mnie: cały kufer i 3 solidne worki „Agnieszkowych” rzeczy. Moje bokserki poczuły się zagrożone, a skarpety okopały się w jednej z szuflad :) Niestety – będzie tylko gorzej. Dlatego aby pogodzić towarzystwo i ukrócić walki naszej garderoby postanowiliśmy – o ile hojność weselnych gości na to pozwoli – wymienić meble w mojej kawalerskiej świątyni klikania zamieniając ją na stylową sypialnię. I nastanie nowa szafa i nowe półki :)

A tak na serio – to bardzo przyjemnie i niespotykane uczucie. Wierzę, że pod gospodarną ręką i okiem Agi mój dom nabierze ciepła i przytulności, jakiej sam nie byłbym w stanie stworzyć.

Pozdrawiam

Wojtek

Ps. Wróciłem właśnie ze strojenia sali – odliczanie biegnie już bardziej w godzinach niż dniach :) A jak by kto nie wiedział tego jeszcze, to… KOCHAM MOJĄ AGĘ !!!!!!!!!!!

Tagi:

Opublikowane 12 sierpień, 2007 przez Wojtek

Bóg mnie trzyma

Dlaczego taki tytuł ?? Bo nie tylko wierzę, ale i doświadczyłem ostatnio, że tak jest. W piątek w nocy, wracając od Agnieszki, zasnąłem za kierownicą. Było po pierwszej w nocy, byłem praktycznie tuż przed Dębnem. Być może to sprawiło, że odprężyłem się trochę za mocno. Nie wiem kiedy zamknęły mi się oczy. Obudził mnie hałas. Moja fiestka w połowie znajdowała się już na poboczu lewej strony drogi przebijając się przez trawę i zarośla. Szybko odbiłem w prawo. Manewr był trochę za gwałtowny i rzuciło mnie mocno na prawo. Wystraszyłem się, że teraz uderzę w prawe pobocze, a tam jest nasyp. Pobujałem się kilka razy od jednej strony drogi do drugiej i w końcu tor jazdy się ustabilizował. Gdy doszedłem do siebie, zacząłem się zastanawiać. A co by było, gdyby…. gdyby na poboczu rosły drzewa lub większe krzaki (rosły, ale wycięto je kilka miesięcy wcześniej na potrzeby strefy przemysłowej). A gdyby stał tam jakiś metalowy znak… (stał kilka metrów dalej). A gdyby ktoś jechał z naprzeciwka…. (auto pojawiło się, gdy udało mi się ustabilizować już tor jazdy). Jedno przysłowie mówi: „człowiek strzela, ale Pan Bóg kule nosi”. Myślę, ze dokładnie tak było w tym przypadku: jeśli już to zdarzenie miało być moim udziałem, to DOBRY Bóg w swojej miłości do mnie postarał się, by stało się to w takim miejscu i czasie, aby mi nic się nie stało, ale by to zdarzenie (jako przestroga) pozostało w mojej pamięci. Od wczoraj śpiewam ciągle w myślach taką piosenkę:

„Pan mnie strzeże, Pan mnie strzeże,
czuwa nade mną Bóg, on jest moim cieniem…

W Księdze Psalmów jest taki psalm (nr 136), który zaczyna się słowami „Wysławiajcie Pana albowiem jest dobry” a potem co drugi wiersz powtarza się „albowiem na wieki trwa łaska jego”. Pomiędzy tym powtórzonym wierszem auto psalmu wymienia różne wydarzenia, za które dziękuje Bogu. Gdy czytałem ten psalm ostatnio omijałem ten powtórzony werset, bo pomyślałem sobie: no bez przesady, ile razy można powtarzać, że łaska Boża na wieki trwa. Teraz wiem, że nigdy za mało. Bóg jest dobry i nie jest jakąś anonimową postacią gdzieś wysoko w chmurach, która z kijem w ręku liczy każde nasze błędy i grzechy, ale Tatusiem (Abba), który stworzył nas z miłości, by nas kochać i obdarzać dobrymi rzeczami. Bóg jest realny i realnie zainteresowany nami. Dziękuje Mu za bardzo liczne ostatnio dowody Jego obecności i ochrony w moim życiu.

Tagi:

Opublikowane 28 czerwiec, 2007 przez Wojtek

Cud stworzenia czy wielkie bum… ??

Przeczytałem dzisiaj w Biblii ciekawe słowa, które sprawiły, że się trochę zamyśliłem…. W liście do Hebrajczyków napisano:

Przez wiarę poznajemy, że światy zostały ukształtowane słowem Boga, tak iż to, co widzialne, nie powstało ze świata zjawisk.
(Hebr. 11:3 BW)

Zaśmiałem się czytając te słowa, bo uświadomiłem sobie, że nie tylko w XXI wieku ludzie głowili się i spierali o to, jak powstał świat, w którym żyjemy. A tymczasem odpowiedź można – i owszem – znaleść w Biblii. Jak dla mnie w powyższych słowach Bóg, za pośrednictwem natchnionego autora wyraźnie daje do zrozumienia, to ON zrobił to wszystko – od początku do końca. W Starym Testamencie jest taki fajny fragment, którego teraz dokładnie nie pamiętam, ale który mówi o tym, że Bóg ukształtował każdego z nas osobiście: każdego indywidualnie zaplanował – Twoje rysy twarzy, wzrost, nos, kolor włosów. Jeden ze starotestamentowych bohaterów wyznaje: „jak cudownie mnie stworzyłeś”.

Zastanawiam się zatem dlaczego – niemal za wszelką cenę – ludzkość chce okraść Boga z Jego mocy i potęgi, próbując zastąpić go teoriami, których nie można potwierdzić . Biblijny opis stworzenia nie jest może naukowo dokładny – to fakt, ale… Biblia zawiera jeszcze w innych miejscach ciekawe opisy, które zdają się uzupełniać opis z księgi Rodzaju. Rewelacyjny jest tu fragment z księgi Psalmów:

Ugruntowałeś ziemię na stałych podstawach, By się nie zachwiała na wieki wieczne.
Okryłeś ją głębią jak szatą, Wody stanęły nad górami.
Ustąpiły, gdyś je zgromił, Rozpierzchły się na głos grzmotu twego.
Podniosły się góry, Opadły doliny na miejsca, któreś im wyznaczył.
Zakreśliłeś im granice, których przekroczyć nie mogą, By znów nie okryły ziemi.
Wypuszczasz źródła w dolinach rzecznych, Płyną między górami.
Napój dają wszystkim zwierzętom polnym, Dzikie osły gaszą w nich pragnienie.
Nad nimi gnieździ się ptactwo niebieskie, Świergoce pośród gałęzi.
Zraszasz góry z górnych swych komnat, Ziemia nasyca się owocem, który stwarzasz.
Sprawiasz, że rośnie trawa dla bydła I rośliny na użytek człowieka, By dobywał chleb z ziemi
I wino, które rozwesela serce człowieka, Oliwę, od której lśni się oblicze, I chleb, co wzmacnia serce człowieka.
Obficie napojone są drzewa Pańskie, Cedry Libanu, które posadził,
Na których ptaki budują gniazda, Bocian na szczytach ich ma swój domek.
Góry wysokie są dla kozic, Skały są schronieniem świstaków.
Uczyniłeś księżyc, aby pory oznaczał, Słońce zna swój zachód.

Ps. 104:5-19 (BW)

Bóg pomyślał o wszystkim – grawitacja trzyma nas na ziemi, wody i góry „znają swoje granice”. Trawa rośnie we właściwym czasie, owoc winnego krzewu został pomyślany tak, by „rozweselał serce”. W wersecie 24 znalazłem wspaniałe podsumowanie:

O, jak liczne są dzieła twoje, Panie! Tyś wszystko mądrze uczynił: Ziemia jest pełna dóbr twoich!
Ps. 104:24 (BW)

Czy nikogo to nie rusza ?? Przecież od razu widać, że świat został stworzony jako idealne miejsce dla człowieka, i to stworzony z miłości do nas. Adam i Ewa byli w raju szczęśliwi i nawet dbanie o ogród Eden nie było dla nich ciężarem, jakim jest dziś praca na roli. Choć szczerze powiedziawszy do dziś wszelkiego rodzaju ogrody i ogródki to miejsca, w których człowiek najchętniej odpoczywa pracując. Nawet rzeczy, za którymi nikt z nas nie tęskni – jak na przykład ból – mają swój cel. Bez bólu nigdy nie dowiedzielibyśmy się, że coś się z nami złego dzieje (że psuje się ząb albo jakiś wewnętrzny organ).

Nie wierzę w ewolucję ani jakiś tam wielki wybuch, choć na ostatnim roku moich teologicznych studiów doszła nas informacja, iż Kościół Katolicki zastanawia się nad ujęciem „wielkiego wybuchu” w ramy dzieła stworzenia. Ale cytowany werset z Listu do Hebrajczyków zawiera wyraźną informację, że „to, co widzialne, nie powstało ze świata zjawisk.” (czyli tego, co już istaniało). Ciekawe…, ale pod warunkiem, że uznamy Biblię za wiarygodne Boże Słowo. Ja tam wiem jedni – od małpy nie pochodzę !! Przypomina mi się tu fragment z filmu Matrix, gdy Neo zostaje wyrwany z matrixa i ląduje na statku Nabuchodonozor. Spośród załogi tylko jedna chyba osoba nie ma na ciele „wtyczek”, którymi była podłączona do systemu. Zapytana o to wyjaśnia, że jest „owocem miłości swoich rodziców, stworzona naturalnymi metodami”. Ja też jestem owocem miłości – moich rodziców i Boga, który mnie zaplanował, ukształtował „w głębinach ziemi” i w odpowiednim czasie wysłał na świat. Od małpy nie pochodzę !

Mała zmiana tematu. Od jakiegoś czasu obserwuje ze swojego okna paradę całej masy chmur na niebie. Ich kształty, obfitość czy monumentalne poruszanie po niebie zachwycają mnie. Są dla mnie namiastką potęgi Stwórcy. Postanowiłem uwiecznić dzisiejsze niebo. Wszystkie zdjęcia zrobiłem w przeciągu ok. 1 godziny. Tak niebywale i szybko zmieniał się firmament nad Dębnem. Zapewne jest to kwestia zmiany klimatu. Mam tylko nadzieję, że tornada nie pomylą się i nie zawitają do nas wraz z tymi chmurami ;)

Related Posts with Thumbnails

Tagi: ,