Zaległości cz.2 czyli majowy weekend.
Miłe zdarzenie, którego uczestnikiem stałem się dzisiaj w największym kostrzyńskim zakładzie fotograficznym uświadomiło mi po raz kolejny, jak wiele osób z szeroko pojętej okolicy zagląda na ten blog. Dlatego gdy przyciśnięty przez moją żonkę nadrobiłem wszystkie ślubne zaległości, postanowiłem nadrobić je i tu – na blogu.
W pierwszy weekend maja moi Rodzice zaprosili nas na wspólny wyjazd na morze, do Pogorzelicy. Ponieważ na nowym miejscu często trudno mi się śpi, więc pierwsza noc skończyła się dla mnie gdzieś ok. 5 rano. Aby nie budzić Agi (która nie ma takich problemów z wczesnym wstawaniem) zapakowałem sprzęt w plecak i pognałem nad morze. Włóczyłem się po plaży ok 2,5 godziny próbując „ugryźć temat” z każdej możliwej strony. Ten poranny plener był też testem kolejnego mojego nabytku czyli filtra połówkowego oraz systemu Cokin P. Oto efekty:












Jako że moja kochana żonka dawała mi za dnia ostry wycisk długimi spacerami – w kolejne poranki nie miałem już problemów ze zbyt wczesnym budzeniem się i nie wybrałem się już ani razu na poranny plener. Ponieważ mieszkaliśmy blisko Niechorza – naszą codzienną atrakcją byli miejscowi rybacy, którzy, wracając z wczesnych połowów bezpośrednio na plaży oporządzali swoje sieci i sprzedawali ryby. Widok kutra wypełnionego do połowy burty śledziami (ryby były dosłownie wszędzie) i rybaka wygarniającego je specjalną szuflą był niesamowity.


Podczas tego weekendu podjąłem też próbę zrobienia mojej żonce kilku ładnych zdjęć. Jak na razie ani razu mi się to – w jej opinii – nie udało: to nic, że ładne światło, że idealny kadr – żaden z tych argumentów do mojej kochanej Połówki nie docierał. Niestet – tym razem też mi się nie udało :). Ale mimo to zaryzykuje: oto najukochańsza dla mnie, najcudowniejsza i najseksowniejsza laska na świecie – moja żona:

Na zakończenie jeszcze kilka ujęć z naszych spacerów o zachodzie słońca.



















e w tegoroczne święta towarzyszyć nam będzie śnieg i lekki mróz. Wszystko wskazuje na to, że ich prognozy mają szansę się spełnić. Od wczoraj świat wokół nas lekko się zabielił. Pięknie to wszystko wygląda. Nie mogłem się dziś powstrzymać jadąc do Leszka do Dargomyśla, by nie zatrzymać się i nie spróbować uchwycić choć trochę tego cudu.














