Dopóki śmierć nas nie rozłączy !

Jak to powiedział mój świadek gdy włożyliśmy sobie z Agnieszką obrączki po ślubowaniu – „i stało się” :) Po wielu latach spoglądania na siebie i krążenia wokół siebie, oraz 2 latach trudnego momentami (głównie z mojego powodu) bycia ze sobą, 29 września 2007 roku Agnieszka i ja wyznaliśmy przed Bogiem, iż chcemy od tej pory iść przez życie razem – jako małżeństwo, a z pewnością, za czas nie za długi, także jako rodzina :).

Ślub odbył się w sali Kościoła Bożego w Chrystusie w Gorzowie. Prowadzili go dwaj pastorzy – Bogdan Olechnowicz (gospodarz) i Artur Lubimow. Do cudownie wystrojonej sali wszedłem sam (towarzyszyła mi potem moja bratanica Hania). Na ścianie za mną migały nasze zdjęcia. Po chwili otworzyły się drzwi i poprzedzona korowodem kilkuletnich druhen i druhów weszła Agnieszka prowadzona przez swego Tatę. Co dalej – dużo by opowiadać – chętnych proszę o zgłoszenie się na maila – wyślę DVD z ceremonii :) O dziwo nie czułem żadnej tremy ani strachu. Jedynie w momencie przysięgi może trochę łamał mi się głos.

Inaczej było na przyjęciu weselnym – nagle spiąłem się tak, że długo nie potrafiłem się opanować. Nie umiem tańczyć, a dotarło do mnie, że to ja jestem panem młodym i prawdopodobnie będę musiał zatańczyć z całą masą ludzi :) Dlatego gdy jakoś udało mi się przebrnąć przez pierwszy taniec („Czekasz na tę jedną chwilę” Seweryna Krajewskiego) to nie wypuszczałem Agnieszki z objęć i starałem się tańczyć z nią tak dużo jak się dało. I chyba mi się udało :) Potem, późnym wieczorem, odważyłem się poprosić do tańca Anię – naszą wspaniałą świadkową. Co do samego wesela – przyjęcie odbyło się w domu weselnym „U Bartocha” (nazwa moja – nie szukajcie jej w żadnym opisie, bo to miejsce nie ma nazwy :o) ). Miejsce mogę polecić z czystym sercem – wszyscy byliśmy zadowoleni – sala duża, dobrze zorganizowana (oddzielny podest dla orkiestry, przestrzenny parkiet taneczny, klimatyczne oświetlenie), jedzenia dużo, smaczne i ciepłe, obsługa miła i szybka. Małym mankamentem był stan sali – gdzieniegdzie odrapane ściany i słupy. Właściciel – na etapie wpłacania zaliczki – obiecał usunąć te mankamenty, ale nie zrobił tego. Warto postarać się o dużą liczbę balonów, które by te mankamenty zakryły. Nam tak właśnie udało się sprawić, że sala naprawdę pięknie wyglądała. Jeszcze co do jedzenia – jak smakowało przekonałem się dopiero w poniedziałek wieczorem, gdy po pożegnaniu ostatnich gości usiedliśmy sobie wraz z moją nową rodziną i dzieliliśmy wrażeniami.

I zaczęło się nowe życie :) Od czterech dni mieszkamy z Agą razem. Co dzień budzę się obok niebiańskiej istoty i wierzcie mi – CHCE SIĘ ŻYĆ ! Teraz powoli pakujemy się na podróż poślubną, którą w prezencie ślubnym podarowało nam moje rodzeństwo. Lecimy na Majorkę :) Z istotnych rzeczy – musimy kupić nowe meble, tak, aby Agnieszka mogła w końcu rozpakować ostatnie walizki i poczuć się jak u siebie. No i ja wciąż przyzwyczajam się do obrączki na palcu :)

Jedno jest pewne – to co się stało jest CUDEM OD BOGA, ponieważ przez długie lata nie wierzyłem, że taki dzień kiedyś nastanie.

Na razie tylko jedno zdjęcie (sami czekamy na więcej). Sesję zdjęciową zrobiliśmy w niedzielę, ponieważ w sobotę lało długo, uprzedzam zatem, że to nie jest mój „oryginalny” ślubny krawat. Wybaczcie też moją zmęczoną minę, ale chyba dopiero na tej sesji – dzięki luźnej atmosferze stworzonej przez Pawła i Zbyszka – powoli mijał mi weselny stres.

Więcej zdjęć niebawem. A teraz prosimy wszystkich gości o opinie :)

Related Posts with Thumbnails

Tags:

7 komentarzy to “Dopóki śmierć nas nie rozłączy !”

  1. Pelaska Napisał:

    Brak mi słów po przeczytaniu tego…( „Co dzień budzę się obok niebiańskiej istoty i wierzcie mi – CHCE SIĘ ŻYĆ !”).
    Jedynie co mogę napisać to jestem mega szcześliwa aż płakać mi się chce ;) Cieszę sie ze mój brat spotkał swoją drugą połowę i że darzą sie tak wspaniałym i mocnym uczuciem.

    P.S. Jeśli chodzi o wesele to było wspaniałe wybawilam sie na maksa.

  2. Marchewa Napisał:

    Wyglądaliście super (szczególnie Agnieszka ;) ), ceremonia ślubna była piękna i świetne wesele, wybawiłam się bardzo chociaż do końca nie wiedziałam czy uda mi się to w moim stanie.
    Jeszcze raz wszystkiego dobrego na nowej drodze życia
    Pozdrowienia dla żonki i udanej podróży poślubnej

  3. Lesio Kolesio Napisał:

    a ja się nawaliłem jak mały szpak ale to dlatego że było tak fajnie,towarzystwo doborowe, muzyka też fajna ;) pozdrowionka dla wszystkich

  4. szwagier Napisał:

    Witam. Mnie również było dane być na tej wspaniałej imprezie. Jedyne co mi przychodzi na myśl. to słowo NARESZCIE !!!!!!!!!!!!! Powodzenia na nowej ale znanej drodze.

  5. Marek Napisał:

    Serdeczne gratulacje i Bożego Błogosławieństwa życzę Wam :)

  6. Sebastian Napisał:

    No Gratulacje, szkoda ze nie bylem :)
    Pozdrowienia od Sebastiania

  7. danuta Napisał:

    Aguś widzę,że wreszcie jesteś szczęśliwa!!!!!Cieszę się z Tobą i życzę aby wasza miłość przetrwała i kwitła, aby żadne przeciwności losu wam nie przeszkodziły!!!!!
    Znalazłaś największy skarb życia…bo kochać i być kochanym jest bezcenne!!!!!życzę Ci wam tego do końca życia…i jeszcze więcej!!!!!
    Oglądając wasze zdjęca wróciły wspomnienia o moim straconym szczęścu….
    życie jest nieprzewidywalne…i trzeba nauczyć sie z tym żyć!!!!
    apropos majorki…tak cudnie jest zobaczyć ją znów …mam wiele miłych wspomnien z tych miejsc…mieszkałam w Porto Colom…bliso was..wracała z urlopu z Majorki 10.10.07…szkoda że nie wiedziałam…
    pozdrawiam i zyczę wszystkiego najpiękniejszego!!!!!