Czas małych modeli.

Kilka miesięcy temu przeprowadziliśmy dość owocną sesję studyjną z dziećmi mojego brata: Hanią i Igorem. Zachęceni śmiałością małych modeli umówiliśmy się z ich rodzicami, że powtórzymy akcję wiosną. Dziś nadarzyła się okazja – korzystając z wolnego dnia zapakowaliśmy Igora i Hanię oraz kuzynkę Wiktorię do fiesty i pojechaliśmy na pola, a dokładniej – na kwitnący rzepak. Niestety – muszki i pokrzywy skutecznie pokrzyżowały plany dłuższych zdjęć – jedynie Wiktorię udało mi się namówić na krótką serię zdjęć, po czym – ewakuacja :)

Szkoda było zakończyć dzień w ten sposób, więc przenieśliśmy się na Stary Kostrzyn, pełen zresztą spacerowiczów. Najpierw obowiązkowy przystanek przy armacie:

 

potem pozowanie z Odrą w tle.

Wiktoria:

Szaleństwa przed aparatem:

Świeża zielona trawa była wymarzonym miejscem odpoczynku.

Jest takie miejsce na Starym Kostrzynie, gdzie idąc z Bastionu Filip w kierunku cmentarza żołnierzy radzieckich przechodzi się ścieżką biegnącą na murze, prostopadle do biegu Odry. ścieżka ta ogranoczona jest niewysokim murkiem, który jest jednym z moich ulubionych miejsc lokalizacji fotograficznych. Dzisiaj przy murku pozował Igor:

Nie wiem jak dzieci to robią, ale potrafią zorganizować sobie świetną zabawę „z niczego”, a dokładnie – z kilku dmuchawców rosnących pod nogami:

Wiktoria pełna spokoju i powagi – wszak to drugoklasistka :)

Kolejna „fotogeniczne” miejsce na Starym Kostrzynie to łukowa brama, która prowadzi z twierdzy nad Odrę. Niesety nic nie wyszło z próby pokazania dzieci w tym łuku, Hania i Wiktoria miały jednak dużo cierpliwości dla nas i spróbowaliśmy wykorzystać ceglane wnętrze bramy. Oświetlenie blendą, światło odbite pod dość dużym kątem (słońce mieliśmy prawie za plecami).

Na tym zakończyliśmy naszą „roboczą” wizytę na Starym Kostrzynie. W drodze do samochodu zrobiłem coś, czego z reguły nie robię – zapytałem Igora, czy nie zechciał by zrobić mi zdjęcia :) Po czym, zawiesiłem mu aparat na szyi tłumacząc jak go obsłużyć. O dziwo radził sobie nad wyraz dobrze wykonując poprawnie skadrowane zdjęcia. Byłem tym bardziej zadziwiony, że mój aparat to kolos, który w jego rękach wyglądał prawie jak armata :)

Gdy dogoniliśmy dziewczyny oddałem aparat także w ręce Wiktorii. Oto kilka owoców ich pracy: zdjęcia Igora:

Zdjęcia Wiktorii:

Przy ostatnich 3 zdjęciach starałem się asystować z blendą by skorygować to, czego o świetle nie widzieli młodzi fotografowie, ale tak czy inaczej jestem zaskoczony tym co zobaczyłem. Całą drogę do domu na tylnym siedzeniu fiesty toczyła się fachowa dyskusja o lokalizacjach dobrych do fotografowania :)

Related Posts with Thumbnails

Tags: ,

2 komentarze to “Czas małych modeli.”

  1. Leszek Napisał:

    superaśne fotki, zdjęcia młodych amatorów bardzo obiecujące :)

  2. Marek Napisał:

    Bardzo udana sesja – przepiękne ujęcia dzieci.