Kategoria tagu: ‘Bóg’

Opublikowane 13 stycznia, 2009 przez Wojtek

Bóg jest łaskawy

Jechałem dziś na 7 rano do pracy, co oznacza bardzo wczesne wstawanie. To z kolei przełożyło się dziś na nie za bardzo optymistyczne nastawienie do życia, zwłaszcza, że w ostatnim czasie przeskrobałem to i owo na kilku płaszczyznach swojego życia. Czułem się więc generalnie do …. Mimo to zdobyłem się pod koniec drogi na odwagę, by zwrócić się do Boga w krótkiej modlitwie. Chciałem przeprosić Go za moje ostatnie zachowanie i prosić, by mnie zmienił, bo mi samemu jakoś nie za bardzo to wychodzi. Byłem akurat za ostatnią wioską przed Rzepinem. Tam zaczyna się taka dłuuuga prosta, na której rozwija się spore prędkości. Ja też nie wlokłem się żółwim tempem. Ponieważ zobaczyłem przed sobą tylne światła jakiegoś marudera, postanowiłem go wyprzedzić. Dojeżdżałem do niego, gdy  zauważyłem, że mocno hamuje. Po chwili zrozumiałem dlaczego – przez drogę przelatywało małe stado saren.

Zaliczyłem ostre hamowanie. Gdyby nie ten „maruder” przede mną  – walnął bym w te sarny z pełną prędkością. Zrobiło mi się miękko. W tym momencie odniosłem wrażenie, jak gdyby Pan Bóg  w ciszy mojej fiestki mówił do mnie: kocham Cię pomimo twoich słabości i wad i troszczę się o ciebie.
Wierzcie lub nie, ale ja wiem, że Bóg jest i chce być dobry i okazywać swoją łaskawość, dobroć, miłość każdemu. My tylko musimy zaprosić go do naszego życia.

Tagi: ,

Opublikowane 7 października, 2008 przez Wojtek

A dlaczego by nie wierzyć ??

Usłyszałem ostatnio w radio, że kościół anglikański postanowił przeprosić pośmiertnie  Darwina za krytykę jego teorii ewolucji. Uznano, że nie jest ona do końca tak zła i  że może być powiązana z biblijnym opisem stworzenia świata przez Boga. W podobnym tonie wypowiedział się także kościół katolicki ustami jednego z członków Kongregacji  Doktryny Wiary.

Pamiętam podobną dyskusję na temat przejścia Izraelitów przez Morze Czerwone.  Biblijny przekaz opisuje je jako spektakularne wydarzenie: Bóg sprawił, że wody morza  rozstąpiły się i lud przeszedł po dnie suchą stopą. Oczywiście dzisiejszy świat już sobie to spektakularne zjawisko wytłumaczył – to nie było Morze Czerwone, tylko „morze trzcinowe”, które sięgało do kostek i tak oto udało się Izraelitom przez nie  przejść. Można by prowadzić godzinne dyskusje jak było naprawdę, które i tak prawdopodobnie może nie przekonały by sceptyków. Ale trafiłem ostatnio w Biblii na fragment, który moim zdaniem rzuca na to zagadnienie bardzo jasne światło. Czytając ostatnio księgę Jozuego trafiłem na fragment opisujący wysłanie zwiadowców do Jerycha. Jak wiadomo – zwiadowców przyjęła i ukryła nierządnica (czyli innymi słowy – prostytutka) imieniem Rachab. W księdze Jozuego zanotowano taką oto wypowiedź Rachab do izraeslkich zwiadowców:

Zanim ci mężowie ułożyli się do snu, ona wyszła do nich na dach i rzekła do nich: Wiem, że Pan dał wam tę ziemię, gdyż padł na nas strach przed wami i wszyscy mieszkańcy tej ziemi drżą przed wami. Słyszeliśmy bowiem, że Pan wysuszył przed wami wodę Morza Czerwonego, gdy wychodziliście z Egiptu, i co uczyniliście obu królom amorejskim po tamtej stronie Jordanu, Sychonowi i Ogowi, których obłożyliście klątwą na zagładę. A gdy to usłyszeliśmy, zwątpiło serce nasze i wszystkim zbrakło wobec was odwagi, gdyż Pan, Bóg wasz, jest Bogiem w górze na niebie i w dole na ziemi.

Ks. Jozuego 2, 8-11

Czy na kimkolwiek zrobiło by wrażenie przejście ludzi przez bajorko głębokie po kostki ? Zdecydowanie nie ! Przejście Izraela przez Morze Czerwone musiało być wydarzeniem tak spektakularnym, że wieść o nim rozeszła się po okolicy i narody z przerażeniem rozważały – kim jest ten potężny Bóg, który takie rzeczy czyni dla swojego ludu ??
Zastanawiam się gdzieś w sobie – co sprawia, że tak trudno jest nam przyjąć to, że Bóg nie tylko istnieje ale jest czynny w działaniu, a przez to wszystko to, co mówi o Nim Biblia jest prawdą ?!  Wychowanie ?? Szkolnictwo, które zaprasza religię do szkół a jednocześnie wkłada nam do głów nie potwierdzoną teorię, która wmawia nam małpy za przodków ??

Co by to nie było – skutkuje tym, że przyjmując naukowe teorie na wytłumaczenie biblijnych prawd odzieramy w naszych własnych oczach Boga z mocy, przez co sami jej nie doświadczamy. A postawionym przez Pana Boga warunkiem, „czerwona pigułką”, która otwiera nam świat cudów i Bożej mocy jest jedno słowo: wiara. Dziesiątki razy w Biblii pada warunek: „uwierz, a stanie Ci się…”; „tym, którzy wierzą” albo: „jeżeli w sercu uwierzysz”… W ostatnim rozdziale Ewangelii wg świętego Marka zapisano jedne z ostatnich słów Pana Jezusa:

Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony. A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą,  węże brać będą, a choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją.

Ew. Marka 16, 16-18

Nie musimy wypełnić nie wiadomo jak ciężkich warunków, by znaleść się w Bożych, Ojcowskich ramionach, by doświadczyć od Niego pocieszenia, podniesienia, uzdrowienia . Musimy tylko uwierzyć Bogu i temu, co On w swoim słowie powiedział. A powiedział proste słowa:

Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz. (10) Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu. (11) Powiada bowiem Pismo: Każdy, kto w niego wierzy, nie będzie zawstydzony.

List do Rzymian 10,9-11

Ja wierzę, że Biblia jest prawdziwym Słowem Bożym. Nie potrafię do końca zrozumieć wszystkiego, ale w ciągu ostatnich kilkunastu lat, od momentu, gdy zaufałem i uwierzyłem Bogu wiem jedno: wolę wierzyć nie rozumiejąc wszystkiego niż tłumaczyć sobie Boga naukowo i nie doświadczać Jego miłości i mocy w swoim życiu.

Więc: zdecydowanie wierzyć :) Na naukowe poznanie przyjdzie czas potem. Apostoł Paweł napisał w liście do Koryntian: „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.” Wierzę, że gdy po odejściu z tego świata stanę przed Bogiem, on da mi zrozumieć i to jak powstał świat i wiele innych rzeczy, które próbuje na siłe wytłumaczyć dzisiejsza nauka :)

Tagi: ,

Opublikowane 12 lutego, 2008 przez Wojtek

Bóg jest artystą

Od poniedziałku znowu dojeżdżam do Rzepina. Jest sporo minusów, ale i plusów takiego stanu rzeczy. Do plusów należy na pewno to, że co dzień rano, mniej więcej w porze wschodu słońca, przejeżdżam przez teren parku narodowego „Ujście Warty”. Co tam się dzieje rankiem, to czasem trudno opisać. Wczoraj zastałem cudowny wschód. Wszędzie unosiła się mgiełka, a leniwie wschodzące słońce malowało świat wokół w specyficznych, zimowych barwach. Nie wytrzymałem i mimo późnej pory zatrzymałem się na moście na Wartą by rzucić okiem i obiektywem na okolicę.

Niesamowicie urokliwe obrazy, których uroku niestety często nie potrafię oddać na zdjęciach, ukazały się moim oczom wzdłuż drogi na Górzycę. Na polach i nadodrzańskich bagienkach nisko słaniała się mgła, poprzez gęste chmury z lepszym lub gorszym skutkiem przebijało się słońce. Na to wszystko nałożyły się setki ptaków (min, gęsi), które kluczami przelatywały nad drogą i fruwały nad polami tocząc zacięte spory o żer. Żałowałem, że muszę jechać do pracy, ale poranek był i tak pełen wrażeń.

Jednak najbardziej tego rana zachwyciło mnie coś innego. Po drodze tankowałem na Shellu, przy wyjeździe na Słońsk/Górzycę. Stacja zlokalizowana jest blisko rozlewiska Warty. Gdy stałem przy dystrybutorze usłyszałem charakterystyczny szum i znad Warty uniosło się w górę stadko kilku (5-6) łabędzi, które majestatycznie przeleciały nisko, przed moimi oczami. Zamurowało mnie. Widok był tak niesamowity, ptaki, choć oglądane w stawach i parkach wydają się pospolite – w locie wyglądały tak dostojnie, że automatycznie przyszło mi na myśl tylko jedno skojarzenie: Bóg, który to wszystko stworzył jest artystą. I jeśli tylko mu na to pozwolimy , jest w stanie zachwycić każdego. Często wystarczy tylko oderwać się od codziennej pogoni za wiatrem i otworzyć szeroko oczy. I nie tylko zachwycić, ale i dać siebie bliżej poznać. W Nowym Testamencie, w Liście do Rzymian możemy przeczytać:

(19) Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. (20) Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem(…)

List do Rzymian, 1, 19-20

Lubie oglądać świat i delektować się jego pięknem. Lubie otwarte przestrzenie. Lubie modlić się na polach i łąkach – mam wtedy wrażenie bliskości Boga i intymności. Wiem, że jesteśmy wtedy tylko On i ja.

Tagi: ,

Opublikowane 19 marca, 2006 przez Wojtek

W to wierzę.

Pewien człowiek zaprosił Jezusa do swojego domu. Dał mu jeden pokoik na gościnę i szczęśliwy, że ma Go pod swoim dachem poszedł spać. W nocy usłyszał walenie do drzwi. Wstał, podszedł do drzwi wejściowych i uchylił je. Przed drzwiami stał szatan. Człowiek chciał zamknąć przed nim drzwi, ale szatan wsunął nogę i po krótkiej szamotaninie wcisnął się do środka. No i zaczęło się: zwątpienie, depresja, pożądanie, brak sensu w życiu, oskarżenia, choroby, myśli samobójcze.. Zmaganie trwało całą noc.

Nad ranem udało się człowiekowi wypchnąć szatana z domu. Usiadł przy drzwiach i nie wierzył temu, co właśnie przeżył.. Co jest grane ?? Przecież Jezus jest w moim domu !! Dlaczego mi nie pomógł ?? W końcu nie wytrzymał – poszedł do pokoju Jezusa. Obudził go i pyta:

– Dlaczego mi nie pomogłeś??
– Jestem gościem w twoim domu – odpowiedział Jezus – nie wypada wciskać mi się na siłę w twoje sprawy.
– Dobrze – postanawia człowiek – więc dzielimy się domem pół na pół – ja biorę parter, a piętro należy do Ciebie.

Następnej nocy znowu budzi człowieka walenie do drzwi. Wystraszony podchodzi i delikatnie je uchyla. Niestety – niezbyt delikatnie. Szatan znowu wciska się dośrodka. Zmaganie z ciemnością zaczyna się na nowo. Człowiek co chwila spogląda na schody mając nadzieję, że stamtąd nadejdzie pomoc. Ale pomoc nie nadchodzi. Nad ranem szatan zostaje wypchnięty za drzwi. Człowiek z przerażeniem wbiega po schodach na piętro i budzi Jezusa.

– Jezu – dlaczego znowu mi nie pomogłeś ?? Zmagałem się z tak strasznymi rzeczami.
– Nie prosiłeś mnie o pomoc – wciąż jestem gościem w twoim domu – nie wchodzę tam, gdzie mnie nikt nie zaprasza.
– Dobrze Jezu – oddaje Ci więc cały mój dom – całe moje życie. Bądź Ty gospodarzem w nim, Ty rządź.

W nocy znowu budzi człowieka walenie do drzwi. Zimny pot oblewa mu czoło. Ale nagle słyszy wyraźnie kroki Jezusa i przypomina sobie wczorajszą rozmowę i to, że oddał Jemu prawo do swojego domu. Ciężki kamień spada mu z serca. Jest jednak ciekaw, co zrobi Jezus. Podchodzi więc do drzwi i staje za Jego plecami.

Jezus uchyla drzwi. Szatan, który stał po drugiej stronie zdębiał.

– Przepraszam, pomyliłem adresy….

—————————————

Tę historię opowiedział Henryk Wieja na konferencji w Gorzowie 18 marca 2006. Nie jest jednak wyssana z palca. Jest parafrazą przesłania, które ma dla nas Bóg. On tak umiłował świat, że Syna swego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne.

Bóg jest realny. Jego miłość jest realna. On mówi do nas, że ma dobre plany dla życia każdego z nas. Mamy jednak przeciwnika, który w przeciwieństwie do Boga nie myśli dobrze o nas ani dobrze nam nie życzy. Biblia mówi o nim, że jest jak złodziej, który przychodzi po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Bóg zaś w swojej miłości do Ciebie i mnie posłał swojego Syna, abyśmy mieli życie i to życie w obfitości. Wszystko, co musisz zrobić, to zaprosić Jezusa świadomie do swojego życia i oddać mu je. On wie najlepiej, jak najbezpieczniej i szczęśliwie Cię przez nie przeprowadzić. Chcesz dowiedzieć się czegoś więcej ?? Napisz swoje pytanie w komentarzu pod tym postem – odpowiem na nie. Jeśli masz Biblię w domu – zacznij ją czytać (najlepiej Nowy Testament) – to jest list napisany przez Boga do Ciebie. To jest list miłosny :D

Related Posts with Thumbnails

Tagi: ,