Kategoria tagu: ‘krajobrazy’

Opublikowane 21 czerwca, 2008 przez Wojtek

Zaległości cz.2 czyli majowy weekend.

Miłe zdarzenie, którego uczestnikiem stałem się dzisiaj w największym kostrzyńskim zakładzie fotograficznym uświadomiło mi po raz kolejny, jak wiele osób z szeroko pojętej okolicy zagląda na ten blog. Dlatego gdy przyciśnięty przez moją żonkę nadrobiłem wszystkie ślubne zaległości, postanowiłem nadrobić je i tu – na blogu.

W pierwszy weekend maja moi Rodzice zaprosili nas na wspólny wyjazd na morze, do Pogorzelicy. Ponieważ na nowym miejscu często trudno mi się śpi, więc pierwsza noc skończyła się dla mnie gdzieś ok. 5 rano. Aby nie budzić Agi (która nie ma takich problemów z wczesnym wstawaniem) zapakowałem sprzęt w plecak i pognałem nad morze. Włóczyłem się po plaży ok 2,5 godziny próbując „ugryźć temat” z każdej możliwej strony. Ten poranny plener był też testem kolejnego mojego nabytku czyli filtra połówkowego oraz systemu Cokin P. Oto efekty:

Jako że moja kochana żonka dawała mi za dnia ostry wycisk długimi spacerami – w kolejne poranki nie miałem już problemów ze zbyt wczesnym budzeniem się i nie wybrałem się już ani razu na poranny plener. Ponieważ mieszkaliśmy blisko Niechorza – naszą codzienną atrakcją byli miejscowi rybacy, którzy, wracając z wczesnych połowów bezpośrednio na plaży oporządzali swoje sieci i sprzedawali ryby. Widok kutra wypełnionego do połowy burty śledziami (ryby były dosłownie wszędzie) i rybaka wygarniającego je specjalną szuflą był niesamowity.

Podczas tego weekendu podjąłem też próbę zrobienia mojej żonce kilku ładnych zdjęć. Jak na razie ani razu mi się to – w jej opinii – nie udało: to nic, że ładne światło, że idealny kadr – żaden z tych argumentów do mojej kochanej Połówki nie docierał. Niestet – tym razem też mi się nie udało :). Ale mimo to zaryzykuje: oto najukochańsza dla mnie, najcudowniejsza i najseksowniejsza laska na świecie – moja żona:

Na zakończenie jeszcze kilka ujęć z naszych spacerów o zachodzie słońca.

Tagi:

Opublikowane 12 lutego, 2008 przez Wojtek

Bóg jest artystą

Od poniedziałku znowu dojeżdżam do Rzepina. Jest sporo minusów, ale i plusów takiego stanu rzeczy. Do plusów należy na pewno to, że co dzień rano, mniej więcej w porze wschodu słońca, przejeżdżam przez teren parku narodowego „Ujście Warty”. Co tam się dzieje rankiem, to czasem trudno opisać. Wczoraj zastałem cudowny wschód. Wszędzie unosiła się mgiełka, a leniwie wschodzące słońce malowało świat wokół w specyficznych, zimowych barwach. Nie wytrzymałem i mimo późnej pory zatrzymałem się na moście na Wartą by rzucić okiem i obiektywem na okolicę.

Niesamowicie urokliwe obrazy, których uroku niestety często nie potrafię oddać na zdjęciach, ukazały się moim oczom wzdłuż drogi na Górzycę. Na polach i nadodrzańskich bagienkach nisko słaniała się mgła, poprzez gęste chmury z lepszym lub gorszym skutkiem przebijało się słońce. Na to wszystko nałożyły się setki ptaków (min, gęsi), które kluczami przelatywały nad drogą i fruwały nad polami tocząc zacięte spory o żer. Żałowałem, że muszę jechać do pracy, ale poranek był i tak pełen wrażeń.

Jednak najbardziej tego rana zachwyciło mnie coś innego. Po drodze tankowałem na Shellu, przy wyjeździe na Słońsk/Górzycę. Stacja zlokalizowana jest blisko rozlewiska Warty. Gdy stałem przy dystrybutorze usłyszałem charakterystyczny szum i znad Warty uniosło się w górę stadko kilku (5-6) łabędzi, które majestatycznie przeleciały nisko, przed moimi oczami. Zamurowało mnie. Widok był tak niesamowity, ptaki, choć oglądane w stawach i parkach wydają się pospolite – w locie wyglądały tak dostojnie, że automatycznie przyszło mi na myśl tylko jedno skojarzenie: Bóg, który to wszystko stworzył jest artystą. I jeśli tylko mu na to pozwolimy , jest w stanie zachwycić każdego. Często wystarczy tylko oderwać się od codziennej pogoni za wiatrem i otworzyć szeroko oczy. I nie tylko zachwycić, ale i dać siebie bliżej poznać. W Nowym Testamencie, w Liście do Rzymian możemy przeczytać:

(19) Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. (20) Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem(…)

List do Rzymian, 1, 19-20

Lubie oglądać świat i delektować się jego pięknem. Lubie otwarte przestrzenie. Lubie modlić się na polach i łąkach – mam wtedy wrażenie bliskości Boga i intymności. Wiem, że jesteśmy wtedy tylko On i ja.

Tagi: ,

Opublikowane 3 lutego, 2008 przez Wojtek

Zachód nad Odrą

Od kilku tygodni przejeżdżam co dzień trasą przez Kostrzyn i Górzycę do Rzepina. Za każdym razem ze zdumieniem obserwuje ogromne ilości ptactwa, które gromadnie, często całymi kluczami przelatują nisko nad drogą Kostrzyn-Górzyca kierując się nad Odrę lub w kierunku rezerwatu „Ujście Warty”. Dziś po południu, korzystając z tego, że byliśmy na obiedzie u szwagierki Ewy, wyskoczyłem na mały plenerek w te okolice. Na polowanie na ptactwo było już za późno (na taki plener trzeba by się wybrać rano), ale przyjechałem nad Odrę w porze zachodu słońca. Po przejściu wału przeciwpowodziowego trafiłem w sam środek trzcin i bagienek. Piękne klimaty, zwłaszcza gdy słońce właśnie chyli się ku zachodowi rzucając na wszystko dookoła urokliwą poświatę.


Ciekawe efekty dał założony na obiektyw filtr polaryzacyjny – w kierunku o ok. 90 stopni odsuniętym od punktu zachodu słońca, po odpowiednim ustawieniu filtra z jednolitego nieba wyłoniły się nagle drobne, białe chmurki. I to wszystko o tej samej porze. Wystarczyło tylko zmienić kierunek patrzenia i odpowiednio ustawić filtr.

Na koniec kilka typowo „zachodowych” wariacji.


Ostatnie zdjęcie swoimi kolorami przypomina raczej świt, choć zostało zrobione już po zachodzie słońca. Podczas żeglowania po Zalewie Szczecińskim w czerwcu ubiegłego roku po raz pierwszy odkryłem, że zachód słońca nie musi oznaczać końca dobrego światła i ciekawych barw.

Ale Odra na tym odcinku kusi mnie nie tyle zachodami, co mnogością ptactwa, które z pewnością można na jej brzegach i szuwarach podpatrzeć. Jeżdżąc do Rzepina w ciągu ostatniego miesiąca wielokrotnie widziałem na łąkach przy drodze różnorodne ptaki, i aż mnie korciło, by zatrzymać się i skradać się do nich. Niestety nie jestem ani tak wytrawnym, ani zawziętym łowczym jak fotograficy publikujący swe prace na stronie www.obrazyprzyrody.pl, którzy (z tego co wiem) od nocy, całymi godzinami czatują na okazje do takich na przykład ujęć:

Ideały, do których chciałbym się kiedyś zbliżyć. Na razie mam problem, by zerwać się z łóżka, gdy widzę za oknem oszronione szyby naszego autka ;)

Tagi:

Opublikowane 22 grudnia, 2007 przez Wojtek

Idzie zima

Synoptycy obiecują, że w tegoroczne święta towarzyszyć nam będzie śnieg i lekki mróz. Wszystko wskazuje na to, że ich prognozy mają szansę się spełnić. Od wczoraj świat wokół nas lekko się zabielił. Pięknie to wszystko wygląda. Nie mogłem się dziś powstrzymać jadąc do Leszka do Dargomyśla, by nie zatrzymać się i nie spróbować uchwycić choć trochę tego cudu.

A to wszystko po drodze na próbę zdjęć takiej fajnej bryki. Ale chyba za długo zajmowałem się przyrodą, bo na brykę zabrakło światła (zaszło słońce).

Tagi:

Opublikowane 15 lipca, 2007 przez Wojtek

Nadmorskie zachody

We wtorek wróciłem z krótkiego urlopu. Byłem z Agą nad morzem, w  Pobierowie, na obozie harcerskim, na którym pracowała Agi siostra wraz z mężem. Z fotograficznego punktu widzenia zrobiłem kilka ciekawych moim zdaniem zachodów słońca. Poza tym było… romantycznie przede wszystkim :)

Related Posts with Thumbnails

Tagi: