I nastał nam maj. Dzięki Bogu, bo pora już ku temu najwyższa. Mam nieodparte wrażenie, że wiosna tego roku nieco zaspała i przyroda dopiero teraz w pełni budzi się do życia. Pamiętam, że gdy umawiałem się ze znajomą na zdjęcia na początek kwietnia spodziewałem się, że świat wokół będzie zielony i kwitnący. Ale zieleń dopiero wybijała się spod zimowej szarości i zdjęcia przesunęliśmy „aż się bardziej zazieleni”. Na szczęście ten czas już nastał i maj powitał nas życiem: zielenią i ciepłem czyli tym, co w tym miesiącu lubię najbardziej. Chcąc skorzystać tego ciepła przyjęliśmy zaproszenie naszych przyjaciół: Asi i Karola i zorganizowaliśmy wspólnie szkoleniowy plener fotograficzny. Przez zimę rozglądaliśmy się i rozmyślaliśmy o nowych miejscach na zdjęcia i właśnie nadarzyła się okazja, by te miejsca „przećwiczyć”. Zapraszam do obejrzenia krótkiej relacji z naszych zmagań. Pierwsza lokalizacja jest pomysłem mojej Żonki i to ona dzielnie nam na niej pozowała.



Wkrótce zmieniłem Agę przed obiektywem…


…i dzięki temu dorobiłem się kilku fajnych portretów (autorstwa Asi i Karola).


W tzw. międzyczasie udało mi się uchwycić Asię zmierzającą w moim kierunku ze swoim wielkim szklanym okiem:

Zmieniliśmy lokalizację i tu królem planu był Karol:



Zapraszam do komentowania – wszelkie uwagi mile widziane.