Kategoria tagu: ‘ptaki’

Opublikowane 4 maja, 2007 przez Wojtek

Plener z łabędziem w tle

Nasza fotograficzna ekipa postanowiła wykorzystać wolny czas majowego megaweekendu w i wybraliśmy się na drugi w ostatnim tygodniu plener na Porzecze. Niestety – spodziewane ptactwo nie pojawiło się (względnie latało sobie gdzieś wysoko nad nami), więc skupiliśmy się na tym, co było. A była fajna mgiełka na wodzie, którą można było uchwycić do późnego poranka. Zdjęcia poniżej zrobiłem ok. 5 rano, stąd bardzo nietypowa kolorystyka.

Tak wyglądają niektóre nasze kryjówki, w których chowamy się, aby oszukać skrzydlate bractwo i wmówić, że nas tak naprawdę nie ma :) Tu kryjówka Olka.

Potem z Porzecza przenieśliśmy się na Chlewice, w rejon ujścia Myśli do Odry. Tam trafiliśmy na stado ok. 20-30 łabędzi, którym przez ok. 2 godziny przyglądaliśmy się. Czekaliśmy na coś spektakularnego, co pozwoliło by (jak to mawia Paweł) zbudować ciekawe, dramatyczne kadry. Wszak same łabędzie sfotografowano już chyba z każdej strony…. W wolnych chwilach trenowałem kadry na wędkarzach :)

A potem zaczęło się: do naszego stada co jakiś czas dołączały nowe ptaki, które szybowały nad lustrem wody wzdłuż Odry i lądowały wspaniale na Myśli tuż przed nami.

Co jakiś czas od stada odrywało się kilka sztuk, które usiłowały wypłynąć z kanału Myśli i popłynąć pod prąd Odry. Niestety – bez szans. Na zdjęciu poniżej widać wyraźnie, jak prąd rzeki zawija się o ciała łabędzi.

Po jakimś czasie niemal 90% stada zebrało się przy wylocie Myśli. Od północy nadleciały wtedy 2 łabędzie. Na ich widok, niemal jak na sygnał startowy stado poderwało się do lotu. Ponieważ nasza 4-osobowa ekipa siedziała na małej, kamiennej grobli zakańczającej kanał Myśli – przez chwilę zastanawialiśmy się, czy łabędzie nie zamierzają wystartować nad nami. Nie mielibyśmy szans na ucieczkę i niemal na pewno skończylibyśmy w wodzie, razem z naszymi aparatami. One jednak wykorzystały kanał Odry niczym pas startowy i znaczna większość stada, przy robiącym wrażenie trzepocie skrzydeł i plusku wody, wzbiła się w powietrze.

Nie pozostało nam nic innego, jak tylko zwinąć sprzęt i ruszyć w kierunku domu ;)

Tagi: ,

Opublikowane 2 maja, 2007 przez Wojtek

Warto wstać o 3 rano…

Pobyt w Słońsku i akcja „3 dni z życia bagien” rozpaliły we mnie tęsknotę za czymś wyjątkowym, za kolorami i światem, jakiego nie można zobaczyć gdy wstanie się z wyrka o 8 rano. Od czasu pleneru w Słońsku tęsknię za kolorami świtu, za niczym nieskażoną ciszą jezior, nad których brzegami koczują płochliwe czaple, wyścielają gniazda kaczki i perkozy, a światło o wschodzie słońca tworzy bajeczne klimaty.

Toteż gdy tylko na horyzoncie pojawił się „długi weekend” zacząłem organizować ekipę na wspólny wypad. Okazało się, że 3 dni na bagnach Słońska pozostawiło ślad nie tylko we mnie. Po rekonesansie dzień wcześniej zapakowaliśmy się w moje autko i trochę po 4 rano rozbiliśmy swoje kryjówki nad jednym z jeziorek okolic Porzecza. Spodziewaliśmy się zobaczyć czaple, kaczki itp. I wtedy bach – okazało się, że przyjaciel, któremu pożyczałem ostatnio statyw nie oddał szybkozłączki. Mój statyw byłe bez niej do…. A ponieważ ciągłe chowanie i wyciąganie aparatu na pewno płoszyło by wszystko wokoło – zwinąłem swój majdan i poszedłem na łąkę „szukać kadrów”, zostawiając ekipę w kryjówkach.

Dobrze jest wstać o 3 rano. Choć ból to wielki – wschód słońca z odgłosami żurawi w tle rekompensuje wszystko….

Najpierw było szarawo i niewiele było widać:

A potem się zaczęło:

Po chwili cała łąka zaperliła się kropelkami rosy. Wytarzałem się w niej – tak było to przyjemne :)

W tym czasie moi towarzysze z braku obiektów do fotografowania zwinęli swoje czatownie i raze pojechaliśmy nad Odrę w Chlewicach. Jest tam takie miejsce, gdzie łabędzie przelatują nisko nad wodą zamiast przepływać. Czekały tam na nas niesamowite kadry.

To wprawdzie nie przyroda, ale kadr na tyle ciekawy, iż uznałem go za wartego uwiecznienia. Poniżej zaś 2 osoby z naszego teamu: Paweł i Olek.

Bieg Odry to wspaniałe miejsce. Zastanawiam się dlaczego nigdy wcześniej on nim nie słyszałem…

Tagi: ,

Opublikowane 31 marca, 2007 przez Wojtek

Plener fotograficzny w Słońsku

W mijającym tygodniu miałem możliwość wzięcia udziału plenerze fotograficznym na terenie rezerwatu przyrody „Ujście Warty” w Słońsku. Zorganizował go Paweł Chara w ramach koła fotograficznego Dębnowskiego Ośrodka Kultury. Paweł Chara jest doświadczonym fotografem z wieloletnim stażem i osiągnięciami. Jest zapalonym fotografem przyrody, ale też obserwatorem, który zamyka w zdjęciach otaczającą go rzeczywistość. W tej chwili przez Polskę przejeżdza wystawa ze zdjęciami Pawła zrobionymi podczas wyprawy do Indii. Mam nadzieję, że niebawem będziemy mogli podziwiać jego zdjęciach w najlepszych magazynach przyrodniczych.

Temat pleneru brzmiał „Trzy dni z życia bagien” i rzeczywiście – centrum naszych zajęć była fotografia przyrody. Pobudka o 4:20, śniadanko i na stanowiska. Ukryci w specjalnych kryjówkach lub za siatkami maskującymi (czasami po kolana w wodzie) czatowaliśmy na ciekawe sytuacje. Bywało różnie – czasem ciekawe rzeczy działy się niemal pod nosem (jak poniższe gody perkozów), czasem trzeba ich było szukać dalej lub długo i cierpliwie na nie czekać. Poniżej kilka moich, na prędce przygotowanych zdjęć z plenerów:

Na początek gody perkozów. Najpierw oboje przyszli rodzice całymi dniami gromadzą materiał na gniazdo. Gdy gniazdo jest już uformowane – ptaki nawoływują się, po czym samiczka kładzie się na gnieździe (śmiesznie wtulając głowę w tułów) i samiec podejmuje próbę zapłodnienia. Sytuacja powtarza się kilkanaście razy w ciągu dnia, zapewne kilkadziesiąt razy w trakcie okresu godowego.

Najłatwiej jest w trakcie obserwacji przyrody w rezerwacie w Słońsku trafić na łabędzie. Jest ich tam setki, ale są o wiele dziksze, niż te, które zamieszkują nasze miejskie jeziorka. Jeśli nie zakłócało się ich spokoju – można było zobaczyć ciekawy balet w ich wykonaniu (obracają się wtedy na wodzie dookoła i pozwalają wiatrowi podwiewać swoje pióra). Czasami można też natknąć się na godowe potyczki. Niezapomnianych wrażeń dostarczają także przeloty łabędzi. Szum ich skrzydeł słychać z daleka. Jeśli jeszcze wylądują blisko nas (a jest to niesamowicie efektowne) – jest co przeżywać.

Kolejne na tapecie są dzikie gęsi. Ptaki ciekawe, zwracające na siebie uwagę. Podobnie jak w przypadku łabędzi – ich przeloty są dość widowiskowe (czasami latają śmiesznie nisko, wyglądając jak bombowce), towarzyszy im wtedy głośne pokwakiwanie.

Tego ptaszka poniżej nie znam z nazwy. Śmiało brodził sobie po błotku.

Zdarzały się chwile, że na wodzie wydawało się być pusto i mało ciekawie (choć Paweł zawsze wtedy coś ciekawego widział). Ja rozglądałem się wtedy (za radą naszego Mastera) za innymi kadrami.

We wtorek, po przyjeździe i zakwaterowaniu się w pensjonacie Dudek (www.hoopoe.com.pl) wyszliśmy na wał p.powodziowy przymierzając się do zdjęć zachodu słońca.

Niestety – aby przyroda nie zachowała się w zbyt naturalnym stanie, czasami my – ludzie –  dajemy o sobie znać wkomponowując w kadry natury takie np. „niespodzianki”. Zdjęć z tego cyklu mam więcej i na pewno jeszcze je zaprezentuje.

A tak wyglądało przez 3 dni moje „okno na świat” :)

Kolega Paweł podczas sesji poświęconej zachodowi słońca.

Był też wieczór poświęcony pracy ze światłem w studio. Z braku czasu wrzucam tylko jedno zdjęcie ze „studia”. Kolejne zdjęcia wkrótce.

Oprócz przyrody i studia naszymi obiektami były też min. stare, zabytkowe cmentarze Słońska i okolic. Kilka moich fotograficznych „zapisków” poniżej:

Pozostała jeszcze sesja z architektury Słońska, ale to następnym razem.

Pozdrawiam i zapraszam do wyrażania opini.

Related Posts with Thumbnails

Tagi: , ,